- tekst Ewa Milczarek
- zdjęcia Radosław Wojnar
Dwupoziomowy dom położony jest w podwarszawskim Aninie. Ala i Ludwik Witczakowie oraz dwójka ich dzieci, Martyna i Borys, wprowadzili się do niego niecałe dwa lata temu. Budynek był w bardzo złym stanie, trzeba więc pogratulować małżeństwu szybkości, z jaką przeprowadzili gruntowne zmiany. Wymienili wszystkie instalacje - od wodociągów po elektryczność. W całym domu powiększono wąskie okna, pozostałość po szarzyźnie lat osiemdziesiątych, dzięki czemu pomieszczenia stały się o wiele jaśniejsze. Z pewnością na zawrotne tempo remontu wpływ miało duże doświadczenie Ali i Ludwika, którzy jeszcze w czasach studenckich wykonywali remonty na zlecenie, a także wykształcenie pani domu, która ma uprawnienia do projektowania wnętrz. Nie bez znaczenia była też inna artystyczna pasja ? Ala Witczak jest autorką unikatowej kolekcji mody.
DŻUNGLA W DOMU
Ulubionymi przez mieszkańców kolorami są biel, czerń, szarość i czerwień. W takich samych, ostrych barwach urządzony był ich poprzedni dom. Sprawdziły się, więc postanowili przenieść te rozwiązania do nowego lokum. Jednak, żeby całkowicie nie powtarzać dawnych inspiracji, tylko piętro budynku skomponowali w tych energetycznych odcieniach. Parter, dla kontrastu, Ala zaprojektowała, w spokojniejszej tonacji. Dolną kondygnację zajmuje kuchnia, otwierająca się na obszerną jadalnię. Miała być nowoczesna, więc zabudowano ją sprzętami ze stali nierdzewnej. Minimalistyczny charakter pomieszczenia Ala podkreśliła prostą gamą kolorów ? stoją tu krzesła i szafki w odcieniach écru i brązu. Te same zestawienia powtórzone są w jadalni. W chłodne dni można ogrzać się tu przy efektownym stalowym kominku w formie zwiniętej tuby. Właściciele sami go zaprojektowali. Z jadalni można przejść do oranżerii. To serce domu, w którym koncentruje się życie rodzinne. Przed remontem oranżeria nawet w połowie nie wyglądała tak efektownie. Małżonkowie zbudowali tu mały staw ze stałym obiegiem wody i obłożyli go kamieniami. Usunęli płaski dach, na jego miejsce wstawili nowy, o stożkowym kształcie. Jest przeszklony i można go otwierać. Nad oranżerią nie było też pierwotnie trapu. Dzisiaj można się przespacerować po wąskiej kładce, umieszczonej kilka metrów nad podłogą. Bujne rośliny tworzą atmosferę małej dżungli. Ala uprawia tu między innymi cytryny, awokado i juki.
DO SYPIALNI PO KŁADCE
Piętro to prywatne królestwo rodziny, są tu sypialnie wszystkich domowników. Efektownie prezentuje się kładka, która skraca drogę pomiędzy poszczególnymi pomieszczeniami na piętrze. Pokój Borysa powiększono kosztem jego sypialni ? przesunięto ścianę, aby uzyskać większą przestrzeń do nauki i zabawy. Obecna sypialnia Ali i Ludwika niegdyś była kuchnią. Teraz ozdabia ją tapeta w subtelny kwiatowy deseń. W pokoju córki, Martyny, uwagę przyciąga nasycona czerwień kanapy i oryginalnego fotela w kształcie dłoni. Ten drugi mebel to pojedynczy, autorski egzemplarz pokazywany na wystawie designu w Berlinie. Ala i Ludwik większość mebli nabyli okazyjnie w sklepie w Starej Miłosnej, który często odwiedzają szukając interesujących przedmiotów. Wspólnym mianownikiem pomieszczeń na górze są intensywne wzory i faktury tapet. Geometryczne lub kwiatowe motywy w ulubionych przez domowników kolorach są źródłem pozytywnych wibracji, które sprawiają, że w tym domu dobrze się mieszka.
właścicielka odpowiada
Villa: Często się Państwo przeprowadzaliście, dlaczego?
Alicja Witczak: Nasze przeprowadzki wynikały przede wszystkim z poszukiwania domu, którego nigdy nie chcielibyśmy zamienić lub sprzedać. Ostatnia siedziba to dom naszych marzeń. Nie najpiękniejszy na świecie, ale ciekawy, urządzony tak, jak chcieliśmy. Szokuje i zachwyca obcych, a dla nas jest ostoją, bo dom tym powinien być. To nie tylko mury, ale nasze życie.
Czy stworzenie projektu było trudne?
Alicja Witczak: Od razu mieliśmy pomysł, co i jak trzeba zrobić. Detale kształtowały się w trakcie remontu. To był wspaniały okres tworzenia. Czerwień, czarny, biały i szary ? to kompozycja kolorów, które pasują do nas samych. To wewnętrzna potrzeba bycia wśród takich barw. Moje ulubione tygrysie i lamparcie cętki zagrały jako elementy dekoracyjne, m.in. na obszytym tkaniną manekinie w jadalni.
Ulubione miejsce w domu?
Alicja Witczak: Nie mam ulubionego miejsca, wszędzie jest mi dobrze. Największą sztuką jest urządzić dom tak, żeby całość była przyjazna w każdym zakamarku. Duży sentyment mamy jednak do oranżerii. Naszym sukcesem w urządzaniu okazał się sam dobór materiałów i sprzęty, które nie pochłonęły wielkich pieniędzy, choć są dobre gatunkowo. Może się wydawać, że najdroższe jest najlepsze, tymczasem efekt końcowy bywa czasem porażający w swojej nieudolności.
Czy projektując ubrania, też wybiera Pani podobne kolory?
Alicja Witczak: Projektuję i wykonuję stroje na różne okazje i staram się ograniczać paletę barw do tych ulubionych. Mam wyrazisty styl i nikt chyba nie wyobraża mnie sobie w fioletach. Bawię się wystrojem wnętrz, modą, szyciem, malowaniem i ulepszaniem tego, co już jest.
gdzie to kupić
- tapety - Almi Décor
- zabudowa kuchni - Mebel Rust
- mahoniowe drzwi - firma Drims