top_middle

VILLA nr 9,
Wrzesień 2010

o_mala

Forum
buckstab, 09-09-10 16:53
buckstab, 09-09-10 16:52
buckstab, 09-09-10 16:32
buckstab, 09-09-10 16:20
buckstab, 09-09-10 16:16
buckstab, 09-09-10 16:13
buckstab, 09-09-10 16:11
buckstab, 09-09-10 16:00
buckstab, 09-09-10 15:50
Na wzgórzach Hollywood









  • tekst i stylizacja Amanda Talbot, zdjęcia Richard Powers/Kaspel Images

Jego dziadkiem był znany i poważany pianista, a matką jedna z najpopularniejszych tancerek w Las Vegas. On sam jest dyplomowanym projektantem mody. Pierwsze zawodowe kroki stawiał w Kaliforni, projektując stroje kąpielowe. Szybko zamienił zachodnie wybrzeże Stanów na wschodnie i zaczął pracować w Nowym Jorku. W 1996 roku został dyrektorem kreatywnym domu mody Halston, dzięki czemu zyskał międzynarodową rozpoznawalność i uznanie. Teraz znów mieszka w Los Angeles, nazywanym przez celebrities La-La. Randolph Duke jest królem czerwonego dywanu – jego kreacje prezentowały na nim największe hollywoodzkie sławy, poczynając od Charlize Theron aż po Angelinę Jolie. Hillary Swank w zaprojektowanej przez niego złocistobrązowej sukni odbierała Oscara.

WIDOK NA HOLLYWOOD
Ostatnio Duke dał się poznać również jako utalentowany projektant wnętrz i mebli. Jego największe osiągnięcie to własny dom w Hollywood. Zbudowany przez firmę Xten Architecture, służy również jako atelier. Powracając kilka lat temu do Kaliforni, Duke wprowadził się do domu w Santa Monica. Jednak pewnego dnia jego wzrok przyciągnął znak „Na sprzedaż”, ustawiony na podjeździe budynku w wyjątkowo widowiskowym punkcie hollywoodzkich wzgórz. – Nie musiałem zaglądać do środka – opowiada. – Zobaczyłem widok ze wzgórza i to mi wystarczyło.

DOM OTWARTY
Po wygraniu walki o posiadłość – licytacja była wyjątkowo burzliwa – Randolph zdecydował, że wybuduje nowy dom. Jego zdaniem istniejący budynek nie wykorzystywał w pełni zalet wspaniałej panoramy. Aby uchwycić urodę krajobrazu, w nowym projekcie zrezygnowano z litych ścian na rzecz szklanych paneli. Panele rozsuwają się, a granice pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem znikają. Randolph wpadł na pomysł dodatkowego zatarcia linii podziału – wewnętrzne ściany wyłożone są lustrami, które odbijają światło i słoneczne refleksy. – Lubię otwarte przestrzenie, więc główną ideą było pozbycie się ścian – mówi Randolph Duke. Architekci zaplanowali minimalną liczbę podziałów i podpór konstrukcyjnych. Nie tylko na parterze – na pierwszym piętrze, wznoszącym się nad miastem jak para skrzydeł, mieści się tylko ekstrawagancka, monstrualnie wielka sypialnia właściciela i jego łazienka. Projektant pracował razem z architektami nad stworzeniem mieszanki jasnych i ciemnych powierzchni. Wspólnie wybrali czarny jak węgiel tynk i spękany ciemny dąb jako ścienną okładzinę. Obudowę kominka wyłożono pociętym na cieniutkie płytki granitem o kryształkowej strukturze. Na podłogach znalazł się materiał, który jest mieszanką drobnego kwarcu i żywicy epoksydowej. Duże płyty nie wymagały łączeń – projektant był równie skrupulatny w kwestii „szwów” w domu, jak w przypadku projektowanych przez siebie sukni.

CZAS OSCARÓW
Pracownia Randolpha Duke’a jest pięć minut stąd, jednak dom jest również jego atelier. Gdy zbliża się czas rozdania Oscarów, jadalnia zastawiona jest stojakami z migotliwymi sukniami. – Aktorki wspinają się na górę i natychmiast zakochują się w tej przestrzeni. Sprawia, że czują się dobrze. A ja staram się, żeby w moich sukniach czuły się piękne.
– Jest coś naturalnego, a jednocześnie efektownego w estetyce marki Halston, co chciałem zawrzeć również w tym domu – mówi projektant. Połączył surowe, szorstkie, kamienne ściany z wypolerowaną, gładką podłogą i bardzo cennymi antykami. Efekt jest złożony i zaskakujący. – Nie chodzi tylko o to, jak coś wygląda – mówi Randolph. – Ważne jest też, jak dzięki temu się czujesz, niezależnie od tego, czy chodzi o ubranie czy budynek. Wydaje mi się dziwne, że ludzie myślą inaczej o domach niż o ubraniach. I że nie zmieniają ich równie często – żartuje.

DŻINS I KASZMIR
Zamiast zaprojektować konsekwentnie modernistyczne pokoje Randolph liberalnie łączył historyczne okresy i style mebli. Są tu zaprojektowane przez niego sofy modułowe o prostych liniach i wiktoriańskie fotele uszaki. Do kompletu dorzucił skamieniałe pieńki drzew, żyrandole z targów staroci i masę futrzastych dywanów i narzut. – To jak zakładanie na siebie pary dżinsów i kaszmirowego blezera – mówi Randolph. – Efekt tkwi w połączeniu. W domu projektanta mody nie zaskakuje obecność wielu tkanin – od moheru po jedwab i len. Największą przyjemnością dla zmysłu dotyku jest fantastyczny, rozleniwiający biały dywan z koziej sierści, skontrastowany z bardziej surowymi materiałami jak kamień, drewno i naturalny koral. Randolph jest wielkim wyznawcą urządzania wnętrz przedmiotami o osobistym znaczeniu. – Chciałem stworzyć coś, co wyda mi się piękne za każdym razem, kiedy na to spojrzę. To bardzo osobista relacja. Przy urządzaniu wnętrz, podobnie jak przy komponowaniu stroju, nie można bać się łączenia rzeczy, które się kocha.


 Poleć artykuł znajomemu. Kliknij tutaj !


Czytaj także / Zobacz także