top_middle

VILLA nr 9,
Wrzesień 2010

o_mala

Forum
buckstab, 09-09-10 16:53
buckstab, 09-09-10 16:52
buckstab, 09-09-10 16:32
buckstab, 09-09-10 16:20
buckstab, 09-09-10 16:16
buckstab, 09-09-10 16:13
buckstab, 09-09-10 16:11
buckstab, 09-09-10 16:00
buckstab, 09-09-10 15:50
Dom holenderskich artystów



  • tekst Allan Backer
  • zdjęcia Inside/B.Claessens

Ellen i Bart to artystyczne dusze. Ona jest stylistką, on ? projektantem wnętrz, który wykonuje meble według własnych wzorów. Obydwoje prowadzą w Bredzie, pełnym uroku holenderskim mieście położonym w pobliżu granicy z Belgią, galerię Artistiec Breda, w której oferują przedmioty wyposażenia wnętrz własnego autorstwa. Jeszcze do niedawna mieszkali w samym centrum miasta, niedaleko swojego butiku. Znajomi zazdrościli im tej lokalizacji ponieważ, nie musieli tracić czasu na dojazdy do pracy. Mimo to Ellen i Bart od dawna marzyli o zmianie miejsca zamieszkania, choć przyjaciele i rodzina raczej zniechęcali ich do tego pomysłu.

PRZESTRZEŃ POTRZEBNA OD ZARAZ

Skąd wzięła się ta silna potrzeba przeprowadzki? Odpowiedź jest prosta. Ellen i Bart mają pięcioro dzieci, dwa koty i psa. W mieszkaniu w centrum było im po prostu za ciasno ? dzieci dusiły się w małych pokojach, rodzice, którzy lubią przyjmować gości, nie mieli ich gdzie zapraszać, pies zaczął przejawiać oznaki depresji, kręcąc się w kółko za własnym ogonem. Wszystkim po prostu brakowało przestrzeni. Jakby tego było mało, nie najlepiej układały im się także stosunki z sąsiadami. Krótko mówiąc, decyzja o zmianie miejsca zamieszkania zapadła, tyle tylko, że czas płynął, a ciągle brakowało odpowiedniej oferty. Ellen nie opuszczała żadnej okazji obejrzenia domu na sprzedaż w okolicach Bredy. Wreszcie, po długich poszukiwaniach, trafili do wsi Den Hout, gdzie na uboczu odkryli zaniedbane, dawno opuszczone gospodarstwo rolne. Dom mieszkalny i budynki gospodarcze były w stanie rozkładu, ale zatopione w zieleni miejsce było oddalone od innych zabudowań, co bardzo odpowiadało jego przyszłym mieszkańcom. Od razu spodobała im się bryła domu, rozplanowanie sąsiednich budynków, a przede wszystkim ogromna przestrzeń do zagospodarowania. Przestrzeń, której wreszcie było pod dostatkiem.

NAJPIERW SZKIELET

Przystosowanie gospodarstwa do tego, by mogła tu zamieszkać liczna rodzina, okazało się nie lada wyzwaniem. Wszystkie budynki wymagały gruntownego remontu, ale nowi właściciele byli pełni zapału i entuzjazmu, a trudności ich nie zrażały. Jedną z pierwszych czynności, jakie przeprowadzili, było wyburzenie wszystkich wewnętrznych ścian, do tego stopnia, że z domu pozostał tylko szkielet i belki stropowe, zresztą w bardzo złym stanie. ? Trzeba najpierw opróżnić, aby potem napełnić ? lubi powtarzać Ellen, tłumacząc tę decyzję. Lista prac, które zostały wykonane w gospodarstwie, zanim można się było do niego wprowadzić, jest bardzo długa. Wręcz niewiarygodny jest czas, w którym przeprowadzono ten zakrojony na ogromną skalę remont. Wszystkie prace trwały zaledwie półtora roku.

SALON... W OBORZE

Dla rodziny z pięciorgiem dzieci, dwoma kotami i psem, najważniejsze stało się wspólne przebywanie i spędzanie czasu. Ellen i Bart od początku chcieli, aby ich dom był otwarty. Dosłownie ? jak najmniej ścian i drzwi, oraz w przenośni ? otwarty dla rodziny i przyjaciół. Sercem domu jest ogromny, prawie stumetrowy salon, z sufitem na wysokości sześciu metrów, który powstał w miejscu... dawnej obory. Tworzy on jedną całość z jadalnią i kuchnią, w której Ellen lubi przygotowywać posiłki dla dzieci i przyjaciół. Ozdobą jadalni jest zaprojektowany przez Barta kominek, usytuowany nie tradycyjnie tuż nad podłogą, ale na wysokości wzroku, tak aby podczas posiłku domownicy mogli podziwiać ogień. Wystrój domu stanowią meble zaprojektowane i wykonane z naturalnych materiałów przez pana domu oraz przedmioty autorstwa zaprzyjaźnionego artysty rzeźbiarza. Ellen lubi dekoracje ponadczasowe, takie, które nie znudzą się po jednym sezonie ? a więc dobre jakościowo tkaniny w stonowanych kolorach, ciekawe szkło, świeczniki, lampy.

SŁUSZNY WYBÓR

Począwszy od maja życie rodziny przenosi się z domu do ogrodu, w którym największą atrakcją jest położony nieco na uboczu basen. Dzieci dokazują w nim w każdej wolnej chwili. Dawną stajnię, położoną obok basenu, Bart zaadaptował na pracownię ? realizuje tu prototypy swoich mebli wsłuchując się w głosy rozbrykanych pociech. W ogrodzie często bywają goście i rodzina ? zapraszani lub przyjeżdżający bez uprzedzenia. Pani domu częstuje ich wtedy własnoręcznie upieczonym chlebem, domową pizzą lub hot?dogami. To chwile, które lubi najbardziej. Wtedy utwierdza się w przekonaniu, że wyprowadzając się na wieś podjęli trafną decyzję.



 Poleć artykuł znajomemu. Kliknij tutaj !


Czytaj także / Zobacz także